Depresje klasyfikuje się dzisiaj jako zaburzenie nastroju; to trochę tak, jakby złośliwy nowotwór nazwać "zaburzeniem wzrostu komórek" - pomocne, o ile ktoś wie dostatecznie dużo o komórkach.

Depresja - ta tajemnicza choroba jest wg WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie! Do niedawna, ze względu na słabą znajomość społeczną oraz brak wyraźnych przyczyn zachorowalności, "złego stanu" chorego, było często lekceważona. Osoba z depresją albo nie przyznawała się do niej, albo była pozostawiana samej sobie i zbywana słowami "weź się w garść". Obecnie coraz więcej ludzi poznaje istotę choroby, zaczynamy poznawać "co to jest depresja", a kolejne mity np. na temat leków przeciwdepresyjnych są obalane.

Ta strona jest robiona przez ludzi, którzy z depresją mieli styczność. Informacje tutaj zebrane pochodzą z pierwszej ręki, ale nie mogą oczywiście zastąpić porady lekarskiej. Nie pomogą też w samodzielnej walce z depresją. Przypominamy - depresja jest ciężką chorobą, która bezwzględnie wymaga pomocy psychiatry. Strona ta ma przybliżyć problem, być źródłem informacji dla ludzi chorych, jak i ich bliskich. Zapraszamy do lektury!

Ktoś, kto nigdy nie przeżył ciężkiej, porażającej depresji nigdy nie zrozumie w pełni przejmujących doznań towarzyszących tej chorobie. Stan głębokiej depresji zbliża się do granic tego, co nazywamy cierpieniem nie do opisania. I nie chodzi tu (jak sądzą niektórzy) o przygnębienie, tyle że głębsze niż zazwyczaj. Jest to odmienny stan świadomości, tylko z pozoru podobny do normalnej emocji.

Ostatnio dodane

Czy kobieta w okresie menopauzy jest bardziej podatna na zaburzenia depresyjne? Czy menopauza wywołuje depresję czy też jest to jedynie zasłona dymna, którą łatwo obronić się przed zmianami związanymi z menopauzą? » Depresja w menopauzie

» Z wizytą w gabinecie psychiatry
» Depresja czy jesienna chandra - kiedy szukać pomocy w gabinecie psychologicznym
» Sięgnij po dziurawiec - to naturalny prozac!

W leczeniu depresji, poza farmakoterapią, stosuje się również psychoterapię - zarówno indywidualną jak i grupową. W ramach różnorodnych technik stosowanych w psychoterapii depresji, terapeuci o orientacji poznawczo – behawioralnej, stosują techniki związane z pracą nad zachowaniem pacjenta w depresji... » Techniki behawioralno - poznawcze w psychoterapii depresji | Światłoterapia w leczeniu depresji

Jeśli masz pytanie, wątpliwości, jeśli Ty lub bliska Ci osoba miała kontakt z depresją, podziel się z nami swoją opinią, doświadczeniem lub wiedzą. Dziękujemy!

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 All
krzysztof
jestem od lat w leczonej depresji lekarze komisji ZUS orzekli ze smołuje i zabrali prawo do renty wiec depresja to symulacja kochani POZDRAWIAM wszystkich chorych.bo ja już powoli umieram
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Gosia
Witam, od jakiegoś czasu jestem bardzo nieszczęśliwa. W sumie nie wydarzyło się nic istotnego, żadnej traumy. Przeszłam na działalność gospodarczą i świetnie mi idzie, jednak nienawidzę tej pracy i nienawidzę miejsca w którym mieszkam. Rano kiedy się budzę odczuwam tylko niechęć, kiedy wracam z pracy czuję znużenie, czasem wieczorem nie mam siły wziąć prysznica, dziś wieczorem bylam taka zmęczona że z trudem wysuszyłam włosy suszarka. Przy czym dodam ze nie jestem zmeczona fizycznie tylko psychicznie. Mąż mi wmawia, że nigdy nie będę szczęśliwa bo już od kilku lat nic mi się nie podoba, żadne miejsce w którym mieszkamy i żadna praca, którą wykonuję. Najgorsze jest to, że myślę o śmierci jak o wybawieniu, myślę że gdybym umarła skończyłaby sie w końcu ta męka. Postrzegam życie jako nieustającą mękę, harówkę nie wiadomo po co i dlaczego. Nie nie myślę o samobójstwie - nie zrobię tego bo jestem wierząca i uważam że nie mogę tego zrobić. Tylko czy takie postrzeganie życia jest normalne?? Mam już dość, najchętniej bym zasnęła i nigdy się już nie obudziła, żebym nie musiala nic juz robic - ani sie ubierac, ani chodzic, ani widywać ludzi, ani martwic sie o rodzinę. Czy to jest depresja?
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Ewa
Gosia, poszukaj pomocy, to nie wstyd, moja koleżanka miała takie same objawy, chodzi na terapię, która jej bardzo pomaga. Nie chodzi o to, żebyś jadła prochy, ale porozmawiała z kimś, kto powie ; to normalny stan, to minie, z czasem będzie dobrze. Idź do psychiatry(nie potrzeba skierowania), który wystawi skierowanie na terapie psychologiczną, potrzebujesz z kimś o tym szczerze porozmawiać, z kimś, kto nie będzie Ciebie oceniał....
2 lata temu
Sis
Czesc Gosia, tak, wedlug mnie to depresja. Mialam takie same objawy. Przez dwa miesiace walczylam o porzadnego psychiatre a pozniej psychologa. Udalo sie. Od pol roku biore leki, uczestniczylam w grupie wsparcia oraz chodze na psychoterapie. To wszystko razem wraz z motywacja do zmiany, sportem, zdrowa zywnoscia i spotykaniem sie z ludzmi dziala cuda. Dzis czuje sie znowu czlowiekiem a nie kupa gnoju. Koniecznie zglos sie do psychiatry. Najpier leki na wyjscie z najgorszego dolka, potem kolejne kroki, czytaj ksiazki o terapii behawioralnej (np. Umysl ponad nastrojem, albo: pokonac depresje, David Burns), ksiazki potrafia tez leczyc to si enawet nazywa literaturoterapia. Rozmawiaj z zyczliwymi ci ludzmi, madrymi i dobrymi, takimi co cie zechca i beda potrafic zrozumiec. Jak nie masz z kim pisz dziennik, przelej zle emocje na papier. Poza tym poczytaj o medytacji, sproboj nauczyc sie medytowac chocby 2 minuty dziennie na poczatek. Zaloz dziennik pozytywnych wydarzen i zapisuj 5 dziennie. Cokowiek by to nie bylo. Promien slonca, twoj kot, usmiech dziecka, fajny film, mila rozmowa, kolorowy lisc. Kolekcjonuj te male pozytywne skarby i koniecznie wieczorem przed pojsciem spac zapisz je w zeszycie. Zmus sie do tego, to twoja terapia. Zmus sie do uprawiania sportu, jakiegolwiek, takiego zeby serce szybciej bilo i zebys sie spocila. Wyproboj wspinaczke w sali, podczas wspinaczki nie myslisz o niczym innym tylko o kolejnym ruchu, zeby nie odpasc od sciany. Dzieki temu przez ta godzne gdy cwiczysz wspinaczke nie jestes w szponach depresji, twoj mozg nie jest w stanie myslec o negatywnych rzech bo skupia sie na wpsinaczce. To jest sprawdzona metoda. Jak ci to nie lezy wyproboje inne sporty ktore angazuja nie tylko cialo ale i umysl. Odkryj ulubione zajecie z dziecinstwa. Spiewanie, malowanie, gotowanie, lepienie, wyszywanie. Zajmij sie tym. Zmus sie do namalowania obrazka czy wyszycia kwiatka. Dzieki manualnej pracy mozg koncentruje sie na kreatywnym dzialaniu, zle mysli nie Maja dostepu. Dzieki temu wygrasz kolejna godzine w swoim zyciu bez depresji. Staraj sie zdrowo jesc, wyeliminuj cukier, mleko, moze nawet i gluten. Czesto do depresji dochodzi przez zaburzenia pracy jelit spowodowane zla dieta. Odstaw Alkohol i papierosy i inne uzywki. Alkohol poglebia depresje, nikotyna poglebia wewnetrzny stres. O narokotach nie wpsominajac. Idz do kina na komedie. Zyskasz kolejna godzine bez negatywnych mysli. Ale przede wszystkim idz do psychiatry. Powodzenia
2 lata temu
kkk
Polecam wszystkim zmagajacym sie z depresja
http://znajdzlekarza.pl/swiadomypacjent/jesienna-depresja-walcz-z-nia-skutecznie
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
gosiaxx
Bardzo dobrzy specjaliści od depresji - psychiatrzy i psychologowie przyjmują w klinice Psychomedic.pl przy ul. Filtrowej 62 w Warszawie tel. 22 253 88 88

2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Klara
Polecam świetnych specjalistów w PsychoMedic w Warszawie, do których można się zapisać na ul. Laciego 19 (tel 22 2991122)
i w centrum Warszawy na ul. Filtrowej 62 (tel. 22 2538888). Klinika jest czynna 7 dni w tygodniu.
A jeśli ktoś nie może dojechać z różnych powodów, wtedy można zapisać się na wizytę domową. www.PsychoMedic.pl
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Dominika
Ymm... Cześć, mam problem. Rok temu zaczęłam naukę w gimnazjum i od tego czasu moje życie bardzo się zmieniło. Ciągle jestem smutna i przybita, często płaczę i zdarzają mi się myśli samobójcze. Nie mam ochoty na nic i nic mnie nie cieszy. Czy to właśnie nazywa się ,,depresją"? Boję się komuś o tym powiedzieć. Zewnętrznie jestem dawną sobą: spotykam się ze znajomymi, śmieję się i biorę udział w życiu szkolnym, ale w środku nie daję sobie ze sobą rady. Czuję też ogromną presję. Do gimnazjum byłam najlepszą uczennicą. W gimnazjum moje oceny się pogorszyły i boję się, że w tym roku nie dam sobie rady. Mam uraz do psychologów, ale nie wiem jak sobie poradzić z tą sytuacją, a nie mogę liczyć na wsparcie rodziny. Moglibyście mi jakoś doradzić?
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
KKK
Podobno zmagam się z depresją, chociaż wg mnie to skutki mobbingu. Biorę leki, ale widocznej poprawy nie widzę. Najgorsze są nieprzesypiane noce, a potem drobnostki urastają do rangi problemów, nie mówiąc o reakcji otoczenia.
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Przemek
Mógłby ktoś wytłumaczyć jaki wpływ na nas podczas depresji mają wody lecznicze takie jak Szczawa? Według producenta pomaga w takich sytuacjach.
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
kunegunda
Jestem załamana nie wiem jak sobie poradzić.zacznę od tego że sama wychowuje czwórkę dzieci 20l 18l. 7l. I 5 l najstarsza córka jest wiecznie obrażona nic nie robi w domu znika na kilka dni gdy wraca robi awanturę ze mam się nie wtrącać . 18 latka ciągle straszy mlodsze ze je pozabija maluchy są przerażone ja też nie chce mi się żyć co zle zrobiłam
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Wiktor
Można powiedzieć że mam depresję od 3 lat.
Mam 18. debil
Uczucie które mi towarzyszy, ciągły strach, boje się, boje że po przespanej nocy nie obudze się spowrotem.
Oczywiście, mam kochającą rodzinne no może nie do końca..
4 lata temu zmarła moja siostra.
Ala..wiecie jak trudno pogodzić się z tym że pijany debil zabił twoją jedyną siostre, ukochaną i jedyną siostrę.
Codzienne zmaganie się z chęcią śmierci, codzienne romowy z psychologiem, myślicie że to coś daje?
Zabawne.
Biore leki, chodze do psychologa, byłem w psychiatryku.
Depresja to życie.
Depresja to śmierć.
Śmierć to ja.
A śmierci nie da się powstrzymać.
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Halina
Od dwóch lat, na depresję cierpi moja jedyna wnuczka, którą bardzo kocham i ogromnie się martwię o nią, że w chwili załamania może sobie coś zrobić, czego bardzo bym nie chciała. Oczywiście, córką ją leczy i wiem, że bierze jakieś na depresję leki, które z tego co widzę wcale jej nie pomagają a nawet bardzo się boje, że szkodzą. Ponieważ, niekiedy widzę, że jest z nią coraz gorzej. Nie będę tu opisywać całej historii, z powodu być może zrodziła się ta depresja. Po prostu, chciałabym mojej wnuczce pomoc w sposób naturalny, w co wierzę, że jest to możliwe. Tyle tylko, że chciałabym wiedzieć jak wobec takiej osoby należy postępować, by odzyskała dawna radość życia jaką wcześniej tryskała, a więc jak z nią z powrotem nawiązać kontakt i prowadzić rozmowy by uwierzyła w siebie i swoje życiowe możliwości, które ja przed schorzeniem aspirowały. Dodam tylko, że wszystko się zaczęło dziać jak poszła do Szkoły Plastycznej (którą sama sobie wybrała, gdyż jest uzdolniona artystycznie) w związku z czym, zamieszkała w akademiku. Ponieważ, ta szkoła jest bardzo odległa od naszego miejsca zamieszkania, w domu bywa tylko na weekendy. Martwię się bardzo, bo ani córka nie chce mi powiedzieć (co, tak naprawdę jest tego stanu rzeczy przyczyną) ani wnuczka, a nie chciałabym popaść z nimi w konflikty z powodu dalszych się dopytywań, jedynie co to na podstawie wieloletnich rożnych ich i naszych wspólnych nie zawsze pozytywnych sytuacji życiowych, mogę się domyślać ale, nie chcę bazować na domysłach tylko na realiach i faktach, bo uważam, że tylko one mogą być pomocne w pozbyciu się depresji, przez moją wnuczkę i jej powrotu do dawnej poprawnej i zadowalającej egzystencji, na czym bardzo mi zależy. Jestem osobą bardzo dojrzałą i też, przeszłam w moim życiu bardzo wiele traumatycznych przejść, ale nigdy nie popadałam w żadnego rodzaju apatie, gdyż byłam świadoma rożnego rodzaju zaburzeń z których potem bardzo trudno wyjść, a zatem mimo rożnego rodzaju cierpień i niedogodności starałam się trzymać pionu, będąc świadoma rzeczywistości stanu rzeczy (który, był przejściowy) a, z którym w realny i spokojny sposób muszę sobie poradzić. Tym bardziej, że miałam piątkę dzieci (chorych dzieci, bo córka i starszy syn mieli problemy z sercem, a syn dodatkowo cierpiał na astmę oskrzelowo-płucną, trójka młodszych synów cierpiała na epilepsję i innego rodzaju schorzenia, których tu wyliczać już nie będę) a które, na mnie bardzo liczyły i nie mogłam sobie nigdy pozwolić na jakiekolwiek ubolewanie, że coś jest nie tak jakbym chciała lub być powinno, zachowując zawsze i wszędzie w każdej sytuacji zdrowy rozsądek, który pomagał mi w wychowani mojej piątki (chorych) dzieci, bez czyjejkolwiek pomocy, jedynie co na na owe czasy medyczną co do każdego schorzenia mojego dziecka. Wszystkie moje dzieci (cała piątka) są dojrzałymi i wykształconymi i samodzielnymi ludźmi, mimo, że wychowywałam je jako samotna matka. Dlatego też, bardzo wierzę w naturalne wyjście z depresyjnego stanu, przy pomocy najbliższych, tylko na obecną chwile, nie bardzo wiem jak z moja wnuczką rozmawiać (bo zamknęła się w sobie) i nie chce rozmawiać, tak jak było nim się depresja pojawiała, która spędza mi sen z oczu o wiele bardziej, niż czas w którym samotnie wychowywałam całą piątkę moich dzieci. Córka, mówi mi, że nie chce mnie martwić ale tym zachowaniem bardziej mnie martwi, niż bym znała przyczynę tego przykrego schorzenia mojej wnuczki. Dlatego, bardzo proszę o pomoc tj rady, w jaki sposób z powrotem nawiązać z moją wnuczką dawne radosne i pozytywne relacje, które byłby dla niej najskuteczniejszym lekiem, na to całe paskudne (Przepraszam) schorzenie. Z góry, bardzo dziękuje, za każdą dobrą radę. Pozdrawiam wszystkich, na nie cierpiących, jak też tych wszystkich, którym bardzo zależy na zdrowych i w miarę zadowolonych z życia członkach rodziny. Życzę wszystkim zdrowia i powrotu do szczęśliwych chwil życia i miłego dzisiejszego dnia.
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Halina
Przepraszam, za błędy w pisowni, które niechcący się wkradły.
2 lata temu
hubert
witam mam 40 lat z depresją borykam się od niepamiętnych czasów ale dopiero zaczołem się leczyć u psychiatry wcześniej rok u psychologa nie było popraw tylko krótko terminowe od miesiąca biore tabletki czuje się bardzej ztonowany niemam pojęcia czy wyjdę z tego bezsensownego, beznadziejnego stanu ale podjołem walke niepoddam się tak łatwo teraz wiem że to choroba anie to że jestem beznadziejną osobą którą już wszyscy znajomi opuścili,jedyny prawdziwy przyjaciel mój pies Goldy jest zawsze przymnie i który daje mi siłe by jeszcz tu tkwić ,kochani nie dajmy się walczmy nie wiem na ile mi jeszcze sił starczy ale wykorzystam resztki by wygrać z tą chorobą bardzej bolesną niż jaki kolwiek ból fizyczny pozdrawiam was wszystkich Kochani wspierajmy się bo ktoś kto nie przeżył tego nie jest wstanie nawet troszkę sobie wyobrazić co przeżywamy.
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Ewa
Macie całkowitą racje to beznadziejna choroba straciłam cała pewność siebie nic mi się nie udaje mam wrażenie że nic nie umiem nie wiem co się ze mną zrobiło najlepiej to bym się schowała gdzieś głęboko gdzie nie ma nikogo i nie ma konieczności wybierania czegokolwiek bo co nie wybiorę to i tak żałuje że nie wybrałam czegoś innego i tak w koło umówiłam się do lekarza ale dopiero za dwa tygodnie.pozdrawiam
2 lata temu
Tomi
Hej proboje cos znalesc na necie co sie zemna dzieje czy to jest ta takzwana depresja? Czy co to jest ... Mam zone synka i tak jak sie patrze na moja zone to mysle sobie ze cos sie jej stanie a tetaz to przeszlo na synka bez powodu mysle ze to sie stalo Po naszych klotniach czy to jest uleczalne ? Co to jest w ogole..
2 lata temu
hubert
nieskącze póki nie wygram
2 lata temu
carita
Weszłam tu, żeby znaleźć jakies wspracie, coś motywującego do życia. Ale tu straaasznie dennie, niehilistycznie, depresyjnie Ludzie, jeśli tak bardzo męczycie się z tą chorobą, to idźcie do psychiatrów! Ktoś tu pisze, że ma wizytę na NFZ za ileś tam i nie da rady, chyba się zabije. To chyba lepiej wydać ze 100 zł na prywatną wizytę i udobrego specjalisty, który od rzu, na pinu da receptę, którą można zeralizować w zależonści od odległości apteki, choćby w kilka minut, w aptekach są kubki z wodą, można poprosić o szklnkę wody i popić tę tabletkę natychiast. Ja wiem, że tabletki nie załtwiają nic, ale uwierzcie mi, naprawdę pozwalają na inne spojrzenie, na spokój, na to, by móc żyć. Depresja to pewne nawyki mysłowe, to jak wyżłobienie w mózgu, po którym się wciąż ślizgamy. Żeby zmienić tor myślenia, musisz być odizolowany od złych myśłi i po to są te tabletki. No i poza tym trzy rzeczy do zrobienia, jak już tabletki zaczną działać: 1. ruch fizyczny (sport, kopanie ogródka, mycie wszystkich okien w domu codziennie 2. terapia u psychologa a w międzyczasie przyjacółki, przyjaciele, którym mozńa opowiadać, opowiadać, opowiadać 3. książki, które pomogą nam wyjść, nalepiej takie, gdzie są konkretne rady jak wyjsć z depresji, nie takie akademickie, w których piszą, co to jest depresja. To już wiemy. Stosowanie środków farmakologicznych plus te trzy punkty musza przynieść wymierne korzyści. I jeszcze jedno na koniec: wasi bliscy też mają swoje życie i chcieliby je przeżyć najlpeiej jak mogą. Nie utrudniajcie im tego i jeśli oni was kochaj, a wy ich, to starajcie się każdego dnia zrobić coś (dosłownie coś zrobić) a nie siedzieć i tkwić w miejscu, czekając aż oni przeżyją za was zycie. I nie jest mi łatwo. Jestem w czarnej d...pie depresji i nerwicy lękowej z epizodami histerycznymi. Ale walczę! Byłam na tabletach, próbowałam już bez, ale jest za ciężko, wróciłam po tabletki do psychiatry i znów idzę jaśniej. Czytam, stosuję różne rady, spotykam się z koleżankami, choć często nie chce mi się. I robię dużo rzeczy w domu, choć sie do niech muszę zmuszać. Ale je robię, bo moi domownicy zasługują na to, żeby nie byc dla nich depresyjnym cieżarem. Jeśli nachodza was myśli o samobójstwie, to nawet nie czekajcie, tylko pożyczcie kasę od kogoś i do dobrego psychiatry w mieście! Wychocha!
2 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
karollllla
Witam od pewnego czasu borykam sie z wieloma problemami, glownym z nich jest choroba mamy, jednak dopiero od niedawna czuje jeden wielki bezsenns w swoim zyciu, nie mam sil wstawac z lozka a musze czesto placze i chodze smutna. Mam wspanialego narzeczonegoo i jego rodzine sa dla mnie wsparciem jednak boje sie im powiedziec co czuje jak mi zle, boje sie ze nie zrozumieja tego i uznaja mnie za glupia zreszta oni i tak maja swoje zycie i swoje zmartwienia a ja nie chce sie narzucac do lekarza tez nie pojde bo to sensu nie ma. Dlatego czesto w ich obecnosci zakladam tzw. Maske lecz gdy zostaje sama w domu wtedy pokazuje naprawde co czuje, siegam po alkohol melanholijna muzyke i placze nad brakiem sensu w zyciu.
3 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
carita
Napisałam przed chwilą, co myślę o takich przupadkach jak Twój. A co nie ma sensu pójście do lekarza? Narzeczony puści Cię w trąbę i dopiero będziesz wyć. Dziewczyno, weź no się zbierz i idź do dobrego lekarza psychiatry. Poczytaj w necie, kto jest u Ciebie dobry, miły itp. I uwierz mi, faceci nie są długodystanowcami w zajmowaniu się depresyjnymi przypadkami. Oni działają na zasadzie: coś się popsuło, trzeba naprawić i będzie działać. A jak nadal nie działa to do kosza! Chcesz przegapić swoje życie? Marsz do lekarza! Im wcześniej tym lepiej, bo potem z jakichś objawów robi się osobowość o pewnym skrzywieniu i to już klops na całej linii.
2 lata temu
powiedzmy, że Ania
Szanowni Państwo, Państwo składające się z nieumarłych, wpółzgniłych umysłów, z chaosu w sercu i otchłanią beznadziei w głowie.
Z depresją żyję od niepamiętnych czasów - na tyle niepamiętnych, bym zapomniała jej początku, przebiegu i życia, gdy jeszcze jej nie było. Moje uczucia są wyblakłe, a umiejętność odczuwania szczęścia przepadła jak kropla w bezbrzeżnym oceanie niezgody.
Kim jestem? Łatwiej byłoby mi odpowiedzieć, kim nie byłam.
Po kilkunastoletnim zastanowieniu, mogę śmiało przyznać, że jestem aktorką w teatrze życia. Raz uśmiechniętą, raz zamyśloną, raz przygnębioną. Utkwiłam za zamglonymi oczyma, za wachlarzem rzęs, za rumianym licem. Tkwię w stanie "nic" i bawię się w życie - obserwując, leżąc, spacerując.
Czuję gorycz życia. Boję się własnego ciała - które po powrocie do domu zalewa się łzami, boję się żyć przez następnych kilka minut. Każdy oddech z chwili na chwilę robi się cięższy, sprawia mi trudność. Widziane przeze mnie obrazy docierają do mnie, lecz bezwstydnie umykają mi przez głowę, zostawiając po sobie niezałatane otwory.
Nie umiem mówić, nie umiem spać, nie umiem podnieść słuchawki telefonu.
Utulam się do snu, uciekam w głąb siebie, po czym uciekam jeszcze głębiej i głębiej, by ostatecznie znaleźć się w świecie zewnętrznym. Widzę ludzi, radosne okrzyki, zamieszanie. Uciekam - byle nie przyrosnąć do ziemi. Biegnę, ukrywam się przed nimi. Gdzie mam teraz uciec?
Obrałam nowy kurs.
Trzymajcie za mnie kciuki, bo jestem pozostawiona sama sobie, bez pomocy, bez chęci i ku swojemu zdziwieniu - bez nadziei.
Z poważaniem,
Panna Nonsens
3 lata temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
agata
Pięknie to opisałaś. Mieszkam w szklanej kuli. Niczego nie potrzebuję.
2 lata temu
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 All
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.