Depresje klasyfikuje się dzisiaj jako zaburzenie nastroju; to trochę tak, jakby złośliwy nowotwór nazwać "zaburzeniem wzrostu komórek" - pomocne, o ile ktoś wie dostatecznie dużo o komórkach.

Depresja - ta tajemnicza choroba jest wg WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie! Do niedawna, ze względu na słabą znajomość społeczną oraz brak wyraźnych przyczyn zachorowalności, "złego stanu" chorego, było często lekceważona. Osoba z depresją albo nie przyznawała się do niej, albo była pozostawiana samej sobie i zbywana słowami "weź się w garść". Obecnie coraz więcej ludzi poznaje istotę choroby, zaczynamy poznawać "co to jest depresja", a kolejne mity np. na temat leków przeciwdepresyjnych są obalane.

Ta strona jest robiona przez ludzi, którzy z depresją mieli styczność. Informacje tutaj zebrane pochodzą z pierwszej ręki, ale nie mogą oczywiście zastąpić porady lekarskiej. Nie pomogą też w samodzielnej walce z depresją. Przypominamy - depresja jest ciężką chorobą, która bezwzględnie wymaga pomocy psychiatry. Strona ta ma przybliżyć problem, być źródłem informacji dla ludzi chorych, jak i ich bliskich. Zapraszamy do lektury!

Ktoś, kto nigdy nie przeżył ciężkiej, porażającej depresji nigdy nie zrozumie w pełni przejmujących doznań towarzyszących tej chorobie. Stan głębokiej depresji zbliża się do granic tego, co nazywamy cierpieniem nie do opisania. I nie chodzi tu (jak sądzą niektórzy) o przygnębienie, tyle że głębsze niż zazwyczaj. Jest to odmienny stan świadomości, tylko z pozoru podobny do normalnej emocji.

Ostatnio dodane

Czy kobieta w okresie menopauzy jest bardziej podatna na zaburzenia depresyjne? Czy menopauza wywołuje depresję czy też jest to jedynie zasłona dymna, którą łatwo obronić się przed zmianami związanymi z menopauzą? » Depresja w menopauzie

W leczeniu depresji, poza farmakoterapią, stosuje się również psychoterapię - zarówno indywidualną jak i grupową. W ramach różnorodnych technik stosowanych w psychoterapii depresji, terapeuci o orientacji poznawczo – behawioralnej, stosują techniki związane z pracą nad zachowaniem pacjenta w depresji... » Techniki behawioralno - poznawcze w psychoterapii depresji | Światłoterapia w leczeniu depresji

Jeśli masz pytanie, wątpliwości, jeśli Ty lub bliska Ci osoba miała kontakt z depresją, podziel się z nami swoją opinią, doświadczeniem lub wiedzą. Dziękujemy!

Pages: 1 2 3 4 5 All
Halina
Od dwóch lat, na depresję cierpi moja jedyna wnuczka, którą bardzo kocham i ogromnie się martwię o nią, że w chwili załamania może sobie coś zrobić, czego bardzo bym nie chciała. Oczywiście, córką ją leczy i wiem, że bierze jakieś na depresję leki, które z tego co widzę wcale jej nie pomagają a nawet bardzo się boje, że szkodzą. Ponieważ, niekiedy widzę, że jest z nią coraz gorzej. Nie będę tu opisywać całej historii, z powodu być może zrodziła się ta depresja. Po prostu, chciałabym mojej wnuczce pomoc w sposób naturalny, w co wierzę, że jest to możliwe. Tyle tylko, że chciałabym wiedzieć jak wobec takiej osoby należy postępować, by odzyskała dawna radość życia jaką wcześniej tryskała, a więc jak z nią z powrotem nawiązać kontakt i prowadzić rozmowy by uwierzyła w siebie i swoje życiowe możliwości, które ja przed schorzeniem aspirowały. Dodam tylko, że wszystko się zaczęło dziać jak poszła do Szkoły Plastycznej (którą sama sobie wybrała, gdyż jest uzdolniona artystycznie) w związku z czym, zamieszkała w akademiku. Ponieważ, ta szkoła jest bardzo odległa od naszego miejsca zamieszkania, w domu bywa tylko na weekendy. Martwię się bardzo, bo ani córka nie chce mi powiedzieć (co, tak naprawdę jest tego stanu rzeczy przyczyną) ani wnuczka, a nie chciałabym popaść z nimi w konflikty z powodu dalszych się dopytywań, jedynie co to na podstawie wieloletnich rożnych ich i naszych wspólnych nie zawsze pozytywnych sytuacji życiowych, mogę się domyślać ale, nie chcę bazować na domysłach tylko na realiach i faktach, bo uważam, że tylko one mogą być pomocne w pozbyciu się depresji, przez moją wnuczkę i jej powrotu do dawnej poprawnej i zadowalającej egzystencji, na czym bardzo mi zależy. Jestem osobą bardzo dojrzałą i też, przeszłam w moim życiu bardzo wiele traumatycznych przejść, ale nigdy nie popadałam w żadnego rodzaju apatie, gdyż byłam świadoma rożnego rodzaju zaburzeń z których potem bardzo trudno wyjść, a zatem mimo rożnego rodzaju cierpień i niedogodności starałam się trzymać pionu, będąc świadoma rzeczywistości stanu rzeczy (który, był przejściowy) a, z którym w realny i spokojny sposób muszę sobie poradzić. Tym bardziej, że miałam piątkę dzieci (chorych dzieci, bo córka i starszy syn mieli problemy z sercem, a syn dodatkowo cierpiał na astmę oskrzelowo-płucną, trójka młodszych synów cierpiała na epilepsję i innego rodzaju schorzenia, których tu wyliczać już nie będę) a które, na mnie bardzo liczyły i nie mogłam sobie nigdy pozwolić na jakiekolwiek ubolewanie, że coś jest nie tak jakbym chciała lub być powinno, zachowując zawsze i wszędzie w każdej sytuacji zdrowy rozsądek, który pomagał mi w wychowani mojej piątki (chorych) dzieci, bez czyjejkolwiek pomocy, jedynie co na na owe czasy medyczną co do każdego schorzenia mojego dziecka. Wszystkie moje dzieci (cała piątka) są dojrzałymi i wykształconymi i samodzielnymi ludźmi, mimo, że wychowywałam je jako samotna matka. Dlatego też, bardzo wierzę w naturalne wyjście z depresyjnego stanu, przy pomocy najbliższych, tylko na obecną chwile, nie bardzo wiem jak z moja wnuczką rozmawiać (bo zamknęła się w sobie) i nie chce rozmawiać, tak jak było nim się depresja pojawiała, która spędza mi sen z oczu o wiele bardziej, niż czas w którym samotnie wychowywałam całą piątkę moich dzieci. Córka, mówi mi, że nie chce mnie martwić ale tym zachowaniem bardziej mnie martwi, niż bym znała przyczynę tego przykrego schorzenia mojej wnuczki. Dlatego, bardzo proszę o pomoc tj rady, w jaki sposób z powrotem nawiązać z moją wnuczką dawne radosne i pozytywne relacje, które byłby dla niej najskuteczniejszym lekiem, na to całe paskudne (Przepraszam) schorzenie. Z góry, bardzo dziękuje, za każdą dobrą radę. Pozdrawiam wszystkich, na nie cierpiących, jak też tych wszystkich, którym bardzo zależy na zdrowych i w miarę zadowolonych z życia członkach rodziny. Życzę wszystkim zdrowia i powrotu do szczęśliwych chwil życia i miłego dzisiejszego dnia.
3 tygodnie temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Halina
Przepraszam, za błędy w pisowni, które niechcący się wkradły.
3 tygodnie temu
hubert
witam mam 40 lat z depresją borykam się od niepamiętnych czasów ale dopiero zaczołem się leczyć u psychiatry wcześniej rok u psychologa nie było popraw tylko krótko terminowe od miesiąca biore tabletki czuje się bardzej ztonowany niemam pojęcia czy wyjdę z tego bezsensownego, beznadziejnego stanu ale podjołem walke niepoddam się tak łatwo teraz wiem że to choroba anie to że jestem beznadziejną osobą którą już wszyscy znajomi opuścili,jedyny prawdziwy przyjaciel mój pies Goldy jest zawsze przymnie i który daje mi siłe by jeszcz tu tkwić ,kochani nie dajmy się walczmy nie wiem na ile mi jeszcze sił starczy ale wykorzystam resztki by wygrać z tą chorobą bardzej bolesną niż jaki kolwiek ból fizyczny pozdrawiam was wszystkich Kochani wspierajmy się bo ktoś kto nie przeżył tego nie jest wstanie nawet troszkę sobie wyobrazić co przeżywamy.
1 miesiąc temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Tomi
Hej proboje cos znalesc na necie co sie zemna dzieje czy to jest ta takzwana depresja? Czy co to jest ... Mam zone synka i tak jak sie patrze na moja zone to mysle sobie ze cos sie jej stanie a tetaz to przeszlo na synka bez powodu mysle ze to sie stalo Po naszych klotniach czy to jest uleczalne ? Co to jest w ogole..
3 tygodnie temu
hubert
nieskącze póki nie wygram
1 miesiąc temu
carita
Weszłam tu, żeby znaleźć jakies wspracie, coś motywującego do życia. Ale tu straaasznie dennie, niehilistycznie, depresyjnie Ludzie, jeśli tak bardzo męczycie się z tą chorobą, to idźcie do psychiatrów! Ktoś tu pisze, że ma wizytę na NFZ za ileś tam i nie da rady, chyba się zabije. To chyba lepiej wydać ze 100 zł na prywatną wizytę i udobrego specjalisty, który od rzu, na pinu da receptę, którą można zeralizować w zależonści od odległości apteki, choćby w kilka minut, w aptekach są kubki z wodą, można poprosić o szklnkę wody i popić tę tabletkę natychiast. Ja wiem, że tabletki nie załtwiają nic, ale uwierzcie mi, naprawdę pozwalają na inne spojrzenie, na spokój, na to, by móc żyć. Depresja to pewne nawyki mysłowe, to jak wyżłobienie w mózgu, po którym się wciąż ślizgamy. Żeby zmienić tor myślenia, musisz być odizolowany od złych myśłi i po to są te tabletki. No i poza tym trzy rzeczy do zrobienia, jak już tabletki zaczną działać: 1. ruch fizyczny (sport, kopanie ogródka, mycie wszystkich okien w domu codziennie 2. terapia u psychologa a w międzyczasie przyjacółki, przyjaciele, którym mozńa opowiadać, opowiadać, opowiadać 3. książki, które pomogą nam wyjść, nalepiej takie, gdzie są konkretne rady jak wyjsć z depresji, nie takie akademickie, w których piszą, co to jest depresja. To już wiemy. Stosowanie środków farmakologicznych plus te trzy punkty musza przynieść wymierne korzyści. I jeszcze jedno na koniec: wasi bliscy też mają swoje życie i chcieliby je przeżyć najlpeiej jak mogą. Nie utrudniajcie im tego i jeśli oni was kochaj, a wy ich, to starajcie się każdego dnia zrobić coś (dosłownie coś zrobić) a nie siedzieć i tkwić w miejscu, czekając aż oni przeżyją za was zycie. I nie jest mi łatwo. Jestem w czarnej d...pie depresji i nerwicy lękowej z epizodami histerycznymi. Ale walczę! Byłam na tabletach, próbowałam już bez, ale jest za ciężko, wróciłam po tabletki do psychiatry i znów idzę jaśniej. Czytam, stosuję różne rady, spotykam się z koleżankami, choć często nie chce mi się. I robię dużo rzeczy w domu, choć sie do niech muszę zmuszać. Ale je robię, bo moi domownicy zasługują na to, żeby nie byc dla nich depresyjnym cieżarem. Jeśli nachodza was myśli o samobójstwie, to nawet nie czekajcie, tylko pożyczcie kasę od kogoś i do dobrego psychiatry w mieście! Wychocha!
1 miesiąc temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
karollllla
Witam od pewnego czasu borykam sie z wieloma problemami, glownym z nich jest choroba mamy, jednak dopiero od niedawna czuje jeden wielki bezsenns w swoim zyciu, nie mam sil wstawac z lozka a musze czesto placze i chodze smutna. Mam wspanialego narzeczonegoo i jego rodzine sa dla mnie wsparciem jednak boje sie im powiedziec co czuje jak mi zle, boje sie ze nie zrozumieja tego i uznaja mnie za glupia zreszta oni i tak maja swoje zycie i swoje zmartwienia a ja nie chce sie narzucac do lekarza tez nie pojde bo to sensu nie ma. Dlatego czesto w ich obecnosci zakladam tzw. Maske lecz gdy zostaje sama w domu wtedy pokazuje naprawde co czuje, siegam po alkohol melanholijna muzyke i placze nad brakiem sensu w zyciu.
2 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
carita
Napisałam przed chwilą, co myślę o takich przupadkach jak Twój. A co nie ma sensu pójście do lekarza? Narzeczony puści Cię w trąbę i dopiero będziesz wyć. Dziewczyno, weź no się zbierz i idź do dobrego lekarza psychiatry. Poczytaj w necie, kto jest u Ciebie dobry, miły itp. I uwierz mi, faceci nie są długodystanowcami w zajmowaniu się depresyjnymi przypadkami. Oni działają na zasadzie: coś się popsuło, trzeba naprawić i będzie działać. A jak nadal nie działa to do kosza! Chcesz przegapić swoje życie? Marsz do lekarza! Im wcześniej tym lepiej, bo potem z jakichś objawów robi się osobowość o pewnym skrzywieniu i to już klops na całej linii.
1 miesiąc temu
powiedzmy, że Ania
Szanowni Państwo, Państwo składające się z nieumarłych, wpółzgniłych umysłów, z chaosu w sercu i otchłanią beznadziei w głowie.
Z depresją żyję od niepamiętnych czasów - na tyle niepamiętnych, bym zapomniała jej początku, przebiegu i życia, gdy jeszcze jej nie było. Moje uczucia są wyblakłe, a umiejętność odczuwania szczęścia przepadła jak kropla w bezbrzeżnym oceanie niezgody.
Kim jestem? Łatwiej byłoby mi odpowiedzieć, kim nie byłam.
Po kilkunastoletnim zastanowieniu, mogę śmiało przyznać, że jestem aktorką w teatrze życia. Raz uśmiechniętą, raz zamyśloną, raz przygnębioną. Utkwiłam za zamglonymi oczyma, za wachlarzem rzęs, za rumianym licem. Tkwię w stanie "nic" i bawię się w życie - obserwując, leżąc, spacerując.
Czuję gorycz życia. Boję się własnego ciała - które po powrocie do domu zalewa się łzami, boję się żyć przez następnych kilka minut. Każdy oddech z chwili na chwilę robi się cięższy, sprawia mi trudność. Widziane przeze mnie obrazy docierają do mnie, lecz bezwstydnie umykają mi przez głowę, zostawiając po sobie niezałatane otwory.
Nie umiem mówić, nie umiem spać, nie umiem podnieść słuchawki telefonu.
Utulam się do snu, uciekam w głąb siebie, po czym uciekam jeszcze głębiej i głębiej, by ostatecznie znaleźć się w świecie zewnętrznym. Widzę ludzi, radosne okrzyki, zamieszanie. Uciekam - byle nie przyrosnąć do ziemi. Biegnę, ukrywam się przed nimi. Gdzie mam teraz uciec?
Obrałam nowy kurs.
Trzymajcie za mnie kciuki, bo jestem pozostawiona sama sobie, bez pomocy, bez chęci i ku swojemu zdziwieniu - bez nadziei.
Z poważaniem,
Panna Nonsens
2 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Gosia
Cześć. Mój mężczyzna który jak mi się przyznał ma depresję byliśmy z sobą przez miesiąc i wczoraj powiedział ze nie potrafi być narazie w związku. Nie chce nic na siłę wiem ze dla takiej osoby to gorzej. Ale też nie wiem co mam zrobić nie potrafię a zarazem nie chce się od niego odsunąć ale też nie wiem czy częste odzywanie nie pogorszy tego wszystkiego W sumie nie wiem jak to jest być w takim stanie ale chcę bardzo mu pomóc ponieważ zależy mi na nim. Chodzi do psychiatry ale jak sam przyznał chodzi tam rok i ja zauważyłam że chyba powinna być poprawa. Proszę pomóżcie mi co mam dalej zrobić.
2 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Jessica
Witam mam problem.. Nie wiem czy to depresja czy nie. Moje życie stało się inne od kąd zaczęłam chodzić do gimnazjum. Straciłam wszystkich przyjaciół,znajomych. Nie potrafiłam nawiązywać nowych znajomości(chociaż bardzo tego chciałam) ale niestety wszyscy mnie przekreslali.Z czasem mnie to tak zaczęło przerastać że zaczęłam coraz bardziej zamykać się w sobie.Po jakimś czasie już prawie przestalam się do kogokolwiek odzywać ewentualnie tylko do rodziny ale to też juz nie było to co kiedyś. Coraz to mniej rozmawiałam. Teraz mam już 18 lat I jest coraz gorzej... Czasami chcę na prawdę się do kogoś odezwać ale coś mnie w środku hamuje,Boje się po prostu. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane ale ja już nie umiem z tym żyć. Wykańcza mnie Moje życie, moja osoba. Płakać mi się chce jak widze jak wszyscy swobodnie sobie o wszystkim rozmawiają a ja po prostu chciałabym też rozmawiać z innymi o wszyskim ale się boję,nie umiem,nie chce mi się. Nie mam sił już ehh
3 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Thomas A.
Jeśli jestem w stanie pisać w tej chwili, to znaczy, że jest ze mną stosunkowo dobrze - mówiąc: teraz! Nie wiem co się ze mną dzieje. Mam ataki - nagłe napady gniewu, nienawiści, do wszystkiego, chęć niszczenia otoczenia. Tracę kontrole, jakbym nie był już sobą, tylko kimś innym. I to wszystko na przemian z rozpaczą, głębokim przygnębieniem wieczną potrzebą płaczu. Paniczny strach przed światem zewnętrznym, samotnością, ciemnością - nienawidzę nocy, gdyż po zmroku, moje cierpienie nabiera prawdziwego tego słowa znaczenia. Żyje z wieczną chęcią zadania sobie śmierci. Musze się kaleczyć, żeby choć trochę to wszystko odeszło. Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam. Czuje pustkę w sobie, nic mnie nie cieszy. Jestem wyzbyty z jakichkolwiek chęci do egzystencji. Cały świat nie jest taki sam jak kiedyś - zmienił się nie do poznania. Ja go nie czuje, zupełnie, jakbym go nie znał. Stał mi się obcy. Wszystkie miejsca, w których lubiłem przebywać, już nie sprawiają mi radości. Dlatego, nie mogę już wyjść z domu, po prostu boje się tego. Mam na zewnątrz ataki paniki i płaczu, zwłaszcza po zmroku. Muszę wtedy, jak najszybciej dostać się do miejsca zamieszkania, bo inaczej jest źle, bardzo źle Kiedyś nie było ze mną tak źle, ale też nie lepiej. Wszystko zaczęło się od unikania ludzi, większego tłumu. Czułem się osaczony - potężna potrzeba opuszczenia miejsca z dużą liczbą jednostek ludzi w jednym miejscu, bez względu na wszystko, byle jak najdalej. To dziwne: nie lubię samotności, ale też obecności kogokolwiek( poza jedną osobą, przy której czuje się bardzo spokojny. Niestety ta osoba nie rozumie, że mam problem) Mam też Paranoje: wbijam sobie do głowy rzeczy, które nie mają miejsca w rzeczywistości, mianowicie: obsesyjna potrzeba ochrony pewnej dziewczyny przed światem. Jest to moja przyjaciółka, o którą boje się, że coś jej się stanie - gdy się do mnie nie odzywa, dostaje ataków rozpaczy i wyobrażam sobie, że coś jej się stało. Tak jest w innych przypadkach. Zapewne, zabije się, żeby już nie cierpieć. Zostałem sam z tym wszystkim, gdyż osoby mi znane nie rozumieją powagi sytuacji, bagatelizują ją wręcz, że jest mi z tego powodu jeszcze gorzej. Mam wizytę u psychiatry, lecz dopiero drugiego Marca - zbyt długo, żebym sobie poradził w oczekiwaniu na pierwszą analizę mojego przypadku. Czuje się źle przez cały czas, gdy nie śpię. Jestem wykończony. Chcę umrzeć, żeby nie czuć się, jakbym tkwił w jakimś - specjalnie przygotowanym dla mnie - piekle. Jest jeszcze wiele problemów, z którymi walczę codziennie, ale już nie mam chęci o tym pisać. Postaram się wytrwać do wizyty u psychiatry, lecz jeżeli to mi nie pomoże, to.......cóż, będę musiał zastosować ostateczne rozwiązanie. Co mi zatem dolega??????? Jestem w dole, bardzo głębokim dole. Na samym dnie otchłani mroku.
3 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
beata
Męczę się w podobny sposób tylko że mi noc przynosi ulgę a dzień koszmar.A do lekarza na Narodoey fundusz tak ciężko się dostać.Nigdy wtedy kiedy czujemy się bardzo żle.Dopiero jak ktoś z nas odbierze sobie życie troche się nami zainteresuną madialnie tylko medislnie ityle
3 miesięcy temu
Ania
Witam wszystkich,
piszę do Was z prośbą o poradę. Mój mąż cierpi na chyba na depresję (dr psychiatrii jest w trakcie stawiania diagnozy), bierze już odpowiednie leki, które dzięki Bogu pomogły mu nieco lepiej funkcjonować na codzień. Jako żona, martwię się jego stanem, ale mam takie odczucie, że nie potrafie do końća zachować sie wobec neigo tak jakbym chciała, że za mało jestem dla niego wsparciem. Jesteśmy młodym małżeństwem, około 3,5 letnim, do końca nie wiadomo ile lat trwała choroba, jej objawy były już 2 lata, może wiecej... przed naszym ślubem... Pisze do Was z prośbą o rady, co powinna robić najbliższa osoba, osoby chorej na depresję, aby jakoś jej pomóc. Chciałabym wiedzieć jak najwiecej, swoją droga czytam, rozmawiam o tym z mężem, ale myślę, że także Wy, którzy macie doświadczenie z tą chorobą moglibyście mi jakoś doradzić. Bardzo o to proszę.
4 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Luiza
Aniu, depresja to poważny problem nie tylko dla samego chorego, ale głównie dla jego bliskich. Podziwiam ciebie za zaangażowanie i właściwe podejście do sytuacji. Wiedza na temat objawów i wsparcie chorego w leczeniu jest bardzo istotne,czasem może nawet ważniejsze od leków. Bedzie potrzeba dużo wytrwałości i zrozumienia,cierpliwości i konsekwencji w dzialaniu: kontrola wizyt u specjalisty, czy poradni psychologicznej, przyjmowanie leków na czas, konsultacje z lekarzem w sprawie niepokojacych zachowań męża, i tym podobne. Jest to duży obowiązek, ale sprawiasz wrażenie osoby właściwej do tego zadania. I jeszcze jedno,bardzo ważne dla ciebie samej. Osoby, które opiekuja się chorymi same potrzebują wsparcia i szczególnego traktowania. Jest zatem ważne, żebyś ty również miała osobę, czy osoby zaufane, na które możesz liczyć. Zaangażowanie członków rodziny,przyjaciol, to wazny atut w walce z tą chorobą.Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne powinno byc teraz dla ciebie na pierwszym miejscu. Pomożesz mężowi jeżeli sama będziesz w pełni zdrowa i silna psychicznie, dlatego inwestuj w siebie dla dobra was obojga. Trzymam kciuki i pozdrawiam.
3 miesięcy temu
Beata
Bóg. Kosciol. Spowiedz. Msza. Modlitwa. Komunia Sw. To lekarstwo na depresje, nerwice i inne choroby.
4 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
AA
Wyleczy też schizofrenię, autyzm, zespół aspergera i inne tego typu choroby ^^ a jakże! W końcu to Bóg reguluje poziom wytwarzanych w naszym mózgu hormonów odpowiedzialnych za jego prawidłową pracę!
4 tygodnie temu
aga
Mnie deprecha dopadła w Świeta Bożego Narodzenia zmagam sie z nią do dziś byłam u lekarz psychiatry przez dwa tygodnie brałam leki i nic było jeszcze gorzej poszłam drugi raz teraz znowu leki inne i znowu trzy tygodnie męczarni i znowu nic gdy zadzwoniłam do niego powiedział mi ze może za krótko biore i dodał ze 100procentach to on nie jest pewny czy mi kiedykolwiek pomogą te leki myślę o zmianie lekarza a ja myślałam ze usłysze dobre słowo otuchy i co mam zrobić
4 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
oxinspirationxo.blogspot.
Zapraszam na swojego bloga, w którym również poruszam temat depresji. Właśnie rozpoczęłam serię postów dotyczących tej choroby, jak również nerwicy lękowej. Wg. mnie depresję itp.. jesteśmy wstanie wyleczyć tylko sami. Psychiatrzy mogą nam przepisać farmakologię, która nie leczy a ucisza objawy. Psychoterapia potrafi pomóc ale również zaszkodzić. Terapia może skończyć się sukcesem, kiedy pacjent również pracuje w domu. Mój terapeuta gdy pomógł mi wyjść z choroby, skwitował to tak "Wszystko jest w pani głowie i zależy od nas samych". Jeżeli udało Ci się wyjść ze szponów deprechy, tak jak mi, to bardzo proszę napisz do mnie
5 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Zuzanna
wbrew sobie trzeba , odnaleźć w sobie jakiekolwiek zainteresowanie , książką , kinem,, nie wiem, spacer?czy rozmowa,ze znajomymi daje dużo...bardzo dużo .. jeżeli tego nie masz to pomóc może jakiś ziołowy suplement np Nervomix Control , czy jakis inny
6 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Jhumka
Cześć. Mam 23 lata i od 8 jestem w leczeniu. Skutek raczej marny. Piszę bloga, w którym statram się zobrazować stany emocjonalne, racjonalizować problem i w ogóle opowiedzieć o życiu z depresją. Jeśli ktoś miałby ochotę poczytać, włączyć się do dyskusji, pomóc sobie wzajemnie, to ja serdecznie zapraszam. mielenierzeczy.blogspot.com założyłam go w celach auto-terapeutycznych.
6 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Marek
Witam, szukam osoby z Radomia z którą mógłbym porozmawiać (ew. się spotkać) o chorobie z którą również się zmagam czyli z depresją. mój nr gg: 36604544 pozdrawiam Marek
6 miesięcy temu
Odpowiedz
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.
Pages: 1 2 3 4 5 All
Musisz mieć włączone javascript, aby wyświetlać komentarze.